Brzoza w domu

czwartek, 4 października 2018
data:post.title

Mimo, że lato się skończyło i większość ptaków odleciała już do ciepłych krajów, moje zostały. Ciepło im tu i miło najwyraźniej. Nawet jajka złożyły (hihihi).
Nie o ptakach jednak ten post, a o brzozie, która wyrosła na granicy kuchni i salonu. Po wielotygodniowych namowach udało mi się uprosić męża o przywiezienie brzozy wypatrzonej gdzieś w krzakach na naszej trasie. Brzoza oczywiście była złamana. I gdyby nie nasze wsparcie pewnie byłaby już wspomnieniem przeszłości i mieszkaniem dla jakiś robaków. A u nas ma się dobrze- ciepło jej i sucho. No i okresowo zmieniam jej upierzenie. Może liści już nie ma, ale zawsze coś się tu dzieje.
Stałym punktem dekoracyjnym są lampki ledowe okręcone wokół konaru. Na baterię oczywiście.
Światło wybrałam zimne, niebieskie. Pięknie wygląda zarówno latem, w upalne wieczory, jak i w zimne ciemne popołudnia.
Już od kilku dobrych miesięcy na brzozie siedzą ptaszki- przyczepiane drucikiem. Zostało też kilka białych jajek (to jeszcze z Wielkanocy). Do zimy pewnie już znikną i zamienię je na płatki śniegu.
Wrzucam kilka fotek.








Prześlij komentarz