Wieje nudą

piątek, 23 września 2016
data:post.title


Pewnie powiecie, że zwariowałam. Kupiłam sobie własny pędzel Annie Sloan i własną puszkę farby. I znów zdecydowałam się na provance. 




Tak, jak pisałam poprzednio, moje pierworodne dziecko, które wyszło spod mojej ręki i pożyczonego pędzla, czasami przebywa w kuchni, czasami w łazience. Łazienka była za nudna, więc co? Trzeba dodać jej nieco życia. Ponieważ dominują w niej kolory szary i biały zdecydowałam dorzucić nieco … provance. Żeby nawiązać do stołka, dorzuciłam nieco bieli, zawoskowałam jasnym woskiem i pociągnęłam miejscami pędzlem z ciemnym woskiem.
To już ostatni mebel pomalowany tym kolorem. Przynajmniej ostatni w moim domu. (Bosze spraw, żebym tym razem dotrzymała złożonej obietnicy!)
A! I jeszcze muszę się do czegoś przyznać.


Pomalowałam w tym samym stylu wieszak na ręczniki. Był w kolorze jasnego drewna i w ogóle nie pasował. Nie miałam wyjścia.





Prześlij komentarz