No więc po
poprzednim malowaniu zostało mi jeszcze trochę farby Provance. Przecież nie
może się zmarnować… Czas na poszukiwania kolejnego mebla.
Kupiliśmy nową
kuchnię. Nie miałam jej zaprojektowanej w 3D. Mój projekt to był własnoręcznie
wykonany rysunek na zwykłej kartce. Nasz biedny stolarz chyba był przerażony
wizją współpracy, bo na wiele jego pytań odpowiadałam- zobaczymy później.
Większość szafek była zdefiniowana. Jedna ściana nad szafkami stojącymi
stanowiła wielki znak zapytania. W końcu wizja się narodziła. Szafki miały być
cudowne. Projekt pierwsza klasa. Ale cóż z tego, jak budżet ograniczony. Trzeba
zrezygnować z usług stolarza i wspomóc się ikeą. Szafki nie wyszły, jak pierwotnie planowałam (jedynie zadowalająca była znacząca różnica w cenie, które
rekompensowała mi tą przykrą zamianę). W dodatku okazało się, że ikea zmieniła
kolory oklein. I tutaj pojawił się poważny problem. Nie chciałam, żeby część
mebli była w buku (podajże), a część w bielonym buku oferowanym przez ikeę.
Jeśli ma być różnica, to musi to być różnica która będzie atutem, a nie pomyłką
czy niedopatrzeniem.
Skoro jednak
została farba, to czemu jej nie wykorzystać?
Mąż był bliski
załamania. Znajomi z niedowierzaniem słuchali moich planów związanych z
malowaniem zupełnie nowej półki.
Wysłuchałam, ale
posłuchałam siebie.
Półeczka
pomalowana. Choć nie było łatwo. Przy malowaniu tej półki miałam duży problem z
nałożeniem farby. Położyłam jej za grubą warstwę, za długo z nią pracowałam i
zaczęła mi się rolować. Byłam gotowa płakać. Na szczęście tak łatwo się nie
poddaję. Najlepszym doradcą jest spokój. Odczekałam dzień. Przeszlifowałam i
pomalowałam gdzieniegdzie ponownie. Ok, przyznaję- nie rzuciło na kolana. Ale
kiedy półka została powieszona na ścianie i umieściłam na niej akcesoria
kuchenne nie wygląda najgorzej. Jeszcze jedno udoskonalenie na nią czeka- nie
związane z malowaniem i to będzie koniec.
Jako ciekawostkę
dodam, że ten element- półka, stała się pretekstem do zmiany kolorów akcentów w
salonie (kuchnię i salon mam połączone). I w ogóle od tego momentu kolor
provance mnie prześladuje.
Jeśli myślicie,
że na tym zakończyłam swoją przygodę z tym kolorem, to jesteście w grubym
błędzie. Dodam, że stołeczek, który malowałam poprzednio czasami stoi w kuchni,
czasami w łazience.
To, gdzie według Was będzie kolejna metamorfoza mebla?

Prześlij komentarz