
Chalk Paint by Annie Sloan PROVANCE
Jako obiekt doświadczalny wykorzystałam wysłużony stołeczek ikea`wski.
Wcześniej trenowałam na nim decoupage. Niestety nie dysponuję zdjęciami przed metamorfozą.
Wspomnę tylko, że nogi były pociągnięte lakierobejcą w kolorze czerwieni. Stopnie pomalowałam na biało i ozdobiłam akcentami ludowymi wykonanymi we wspomnianej technice decopuage.
Stołeczek nie był w żaden sposób specjalnie przygotowywany do położenia na
nim farby Chalk Paint by Annie Sloan- nawet nie musnęłam go papierem ściernym.
Poszłam na żywioł. Położyłam na nim jedną warstwę nierozcieńczonej farby
Provance. I to w zupełności wystarczyło. Nie ukrywam, że kolor Provance jest
kolorem bardzo wyraźnym, mimo że to kolor pastelowy. Dla mnie, osoby żyjącej w
beżach, bieli, szarościach ten kolor dawał po oczach równie mocno, jak
pomarańcz. Trochę byłam przerażona. Ale że nie było mi żal tego mebelka, to nie
wahałam się zaryzykować. Papier ścierny poszedł w ruch. I pod provance
odsłoniły się czerwienie. Efekt, jak dla mnie zaskakujący. Choć kontrast jest
znaczny, a ja pisałam wcześniej, że boję się mocnych zestawień i żywych
kolorów, to efekt bardzo mi się podoba. Zresztą przeprowadziłam podobny zabieg
później, przy okazji kolejnego mebla pomalowanego wcześniej przez moją mamę tą
samą czerwoną lakierobejcą. Bo u nas tak to już jest, że nic nie może się
zmarnować, więc coś komuś zostaje to puszcza to w obieg, a nuż się przyda.
Dokładnie tak było też w przypadku farby Chalk Paint. Wracając do stołeczka-
nóżki nabrały charakteru. Nóżki przetarte, więc stopnie też trzeba było
dopieścić. Papier poszedł w ruch i odsłoniła się biel i delikatna czerwień. Tego
było trzeba. Żeby zabezpieczyć mebel wsmarowałam w niego wosk. Jasny
oczywiście. Gdzieniegdzie przeciągnęłam też ciemnym woskiem. Zrobiłam to
cieńszym pędzlem, malując jakby tym ciemnym woskiem i odczekałam aż wszystko
przeschnie.
Jestem bardzo zadowolona z efektu.
Jesteście tego samego zdania?
Chalk Paint by Annie Sloan PROVANCE
|
Jako obiekt doświadczalny wykorzystałam wysłużony stołeczek ikea`wski.
Wcześniej trenowałam na nim decoupage. Niestety nie dysponuję zdjęciami przed metamorfozą.
Wspomnę tylko, że nogi były pociągnięte lakierobejcą w kolorze czerwieni. Stopnie pomalowałam na biało i ozdobiłam akcentami ludowymi wykonanymi we wspomnianej technice decopuage.
Stołeczek nie był w żaden sposób specjalnie przygotowywany do położenia na
nim farby Chalk Paint by Annie Sloan- nawet nie musnęłam go papierem ściernym.
Poszłam na żywioł. Położyłam na nim jedną warstwę nierozcieńczonej farby
Provance. I to w zupełności wystarczyło. Nie ukrywam, że kolor Provance jest
kolorem bardzo wyraźnym, mimo że to kolor pastelowy. Dla mnie, osoby żyjącej w
beżach, bieli, szarościach ten kolor dawał po oczach równie mocno, jak
pomarańcz. Trochę byłam przerażona. Ale że nie było mi żal tego mebelka, to nie
wahałam się zaryzykować. Papier ścierny poszedł w ruch. I pod provance
odsłoniły się czerwienie. Efekt, jak dla mnie zaskakujący. Choć kontrast jest
znaczny, a ja pisałam wcześniej, że boję się mocnych zestawień i żywych
kolorów, to efekt bardzo mi się podoba. Zresztą przeprowadziłam podobny zabieg
później, przy okazji kolejnego mebla pomalowanego wcześniej przez moją mamę tą
samą czerwoną lakierobejcą. Bo u nas tak to już jest, że nic nie może się
zmarnować, więc coś komuś zostaje to puszcza to w obieg, a nuż się przyda.
Dokładnie tak było też w przypadku farby Chalk Paint. Wracając do stołeczka-
nóżki nabrały charakteru. Nóżki przetarte, więc stopnie też trzeba było
dopieścić. Papier poszedł w ruch i odsłoniła się biel i delikatna czerwień. Tego
było trzeba. Żeby zabezpieczyć mebel wsmarowałam w niego wosk. Jasny
oczywiście. Gdzieniegdzie przeciągnęłam też ciemnym woskiem. Zrobiłam to
cieńszym pędzlem, malując jakby tym ciemnym woskiem i odczekałam aż wszystko
przeschnie.
Jestem bardzo zadowolona z efektu.
Jesteście tego samego zdania?

Prześlij komentarz