Typową matką-Polką, to ja nie jestem. W letnie niedzielne popołudnie, zamiast stać przy garach i gotować obiad niedzielny- rolady i kluski, stałam w kuchni gotując ... mydło.
Dziś obiadu nie będzie!
Zamówiłam bazy glicerynowe, które posłużyły mi do przygotowania mydła.
W produkcji mydła, dzielnie wspierał mnie Szymon. Bez niego to by pewnie nie wyszło aż tak dobrze.
Tuż przed świętami przyozdobiłam odlew bazą mydlaną w kremie. Do tego kwiaty lawendy zebrane w przydomowym ogródku i gotowe.
Mydełka wystawiliśmy na szkolnym kiermaszu szkolnym. Mam nadzieję, że zeszły wszystkie i udało się zasilić kasę na spełnienie marzenia więcej ;)

Prześlij komentarz