Zielono mi

czwartek, 4 stycznia 2018
data:post.title

Zima w pełni, przynajmniej ta kalendarzowa, bo za oknem to lepiej nie mówić… „Piękną wiosnę mamy tej zimy”.

Trzymałam w szafie od dawna zakupioną zieleń Annie Sloan- antibas green. Jeszcze podczas warsztatów u Moniki (wstyd mówić, ale w latach można już liczyć ten czas) przekonałam się do tego koloru. Barwa sama w sobie jest naprawdę paskudna! Ale w połączeniu z ciemnym woskiem… CUDO!
Stara skrzynia wygrzebana na zakładowym chasioku (śmietniku) przez mojego małżonka. Tak, tym właśnie obdarowywuje mnie mąż- nie kwiaty, nie czekoladki. Ale tym właśnie sprawia mi największą radość.
Zdemontowałam zawiasy (choć chłop się upierał, że tego się nie da zrobić, bo to specjalne gwoździe do drewna są- karbowane. No i wszedł mi na ambicję. „Co?! Ja nie dam rady?!”), zmodyfikowałam nieco wieko.
Przez tą moją modyfikację nie dało się już ponownie zamontować zawiasów…
No i jest!
Grasz w zielone? Gram, a Ty?
Daj znać co sądzisz.





Wnętrze skrzyni i wieko zostały pomalowane lakieroejcą w kolorze VENGE. 







Prześlij komentarz